czwartek, 3 lipca 2014

Instagram #3

Witajcie

za nami kolejny miesiąc - czerwiec w moim przypadku wyglądał bardzo dobrze, pod znakiem przedniej zabawy, wizyt i sportu. Mam nadzieję, że lipiec nie zawiedzie zwłaszcza, że jeszcze trochę i urlop :D

Standardowo, dla wszystkich którzy nie posiadają konta na Instagramie, krótka migawka z ostatniego miesiąca.

Zapraszam...


Słonecznikowy powrót po latach, zupełnie zapomniałam jak lubię ten zapach. 



Gotowa na imprezę, rzęsy z Ardell spisują się rewelacyjnie a połączenie różu ze złotem zgapione od Idaliablog zawsze rewelacyjnie się u mnie sprawdza gdy nie wiem co wyczarować na paznokciach.
  


A to jest była współlokatorka, przez tydzień musieliśmy zaopiekować się psem teściowej. Karę znam od szczeniaka ale bidula strasznie to przeżyła, sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że przy naszym trybie życia pies niestety odpada :/



Dwa dni przed Smochowickim Biegiem Po Zdrowie kostka postanowiła odmówić posłuszeństwa :/ Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.



Oficjalnie dołączam do fanek Seche Vite, w porównaniu z Sally Hansen daje ładniejszy błysk i trwałość lakieru.



A tu już w Smochowicach przed biegiem, pogoda była kapryśna ale na szczęście odpuściły wcześniejsze upały ;)



Po przekroczeniu mety i z pamiątkowym medalem. Zaczęłam biegać w marcu i nigdy nie przypuszczałam, że pochłonie mnie to bez reszty :D



W nagrodę mamine porzeczki :)



Nasza pierwsza rocznica ślubu, w ten dzień rok temu pogoda była dużo ładniejsza ale i tak świętowanie uważam za udane.



Wzięłam się ostro za nawyki żywieniowe i ćwiczenia. Dieta oparta na niskim IG zaczęła przynosić efekty.



Z polecenia Magdy pochłaniam odcinki Fargo. Został mi jeszcze jeden, ostatni ale jak do tej pory jestem na tak!



W drodze do rodziców, Koleje Wielkopolskie zaskakują standardem podróży na plus.



Świeży ananasek na koniec miesiąca. Pyszny :)

A jak Wam minął czerwiec? Mam nadzieję, że mimo kiepskiej pogody nie było tak źle ;)

Pozdrawiam 



Czytaj dalej »

czwartek, 26 czerwca 2014

Z wizytą na dzikim zachodzie - Benefit Dallas

Witajcie, 

o tym produkcie powiedziano i napisano już chyba wszystko. Jednak jeśli jeszcze szukacie opinii zapraszam Was na moich kilka słów o produkcie firmy Benefit czyli wg mnie różobronzerze Dallas. 

Moja przygoda z dzikim zachodem rozpoczęła się dzięki Kasi z bloga, która jeszcze w kwietniu postanowiła uszczuplić część swoich zapasów przy użyciu blogowej wyprzedaży. Nie powiem, na produkt ten miałam chrapkę już dawno a promocyjna cena jedynie utrzymała mnie w przekonaniu, że Dallas musi być mój.


Dallas zamknięty jest w opakowaniu charakterystycznym dla marki, czyli urocze kartonowe pudełko z zamontowanym pędzelkiem oraz lusterkiem. Mimo magnetycznego zamknięcia nie noszę go w torebce, dodatkowo jego trwałość skutecznie eliminuje taką konieczność.



To co najbardziej urzekło mnie w produkcie to jego trójwymiarowość i niemożność określenia czy jest to jedynie róż czy jedynie bronzer. Moim zdaniem jest to połączenie obu cech co nadaje mojej skórze cudownego kolorytu, blasku (dzięki delikatnym drobinom) i świeżości. Dallas nadaje się idealnie na ciepłe miesiące w roku kiedy moja skóra jest odrobinę opalona a produkt dodatkowo to podkreśla. Oczywiście jeśli Wasza cera jest naturalnie śniada to według mnie szczęśliwie możecie używać go cały czas. Będąc na fali zakochania w benefitowym Dallasie postaram się przyozdabiać nim swoje policzki także zimą z tym, że ciut delikatniej niż obecnie.


Dallas w swojej strukturze jest niesamowicie miękki a co za tym idzie pylący (widać to na powyższym zdjęciu) niemniej jednak nie przysparza to problemów w aplikacji. Produkt już nałożony trwa na mojej twarzy bite 8 godzin, jedynie w momentach wzmożonego dotykania twarzy lub rozmawiania przez telefon kowbojskiego cuda ubywa. Na szczęście równomiernie, bez konieczności ciągłych poprawek.




Benefit Dallas to na ten moment mój ulubiony produkt do podkreślania policzków. Stosuję go na pograniczu kości policzkowej, aby jednocześnie nadać kolorytu i delikatnego cienia w miejscu konturowania.

Obawiam się ;) że zachęcona Dallas'em moja przygoda z tego typu produktami firmy Benefit nie skończy się jedynie na tym produkcie.

Znacie, lubicie? Może Wam zupełnie nie przypadł do gustu?

Pozdrawiam





Czytaj dalej »

niedziela, 22 czerwca 2014

Liście manuka czyli nowości firmy Ziaja

Witajcie, 

kilka dni temu za sprawą Iwony, dotarła do mnie informacją o nowej serii produktów firmy Ziaja oczyszczanie skóry normalnej, tłustej i mieszanej liście manuka. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie powędrowała od razu na stoisko firmowe i zrobiła małe rozeznanie w produktach.

W skład serii wchodzą:

- krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc, 
- krem nawilżający balans korygująco - ściągający, 
- pasta do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom, 
- reduktor zmian potrądzikowych,
- tonik zwężający pory na dzień/na noc, 
- żel myjący normalizujący na dzień/na noc, 
- żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień/na noc.

Osobiście na pierwszy ogień wybrałam dla siebie tonik zwężający pory na dzień/na noc:


Produkt ten jest tonizująco-uzupełniającym preparatem do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywracający skórze naturalną równowagę i świeżość. Skupiając się na stosowaniu muszę zaznaczyć, że nie używam go do demakijażu, jedynie do stonowania i odświeżenia skóry po jej uprzednim oczyszczeniu.


Bardzo podoba mi się forma opakowania, czyli buteleczka ze spray'em co pozwala stosować mi płyn tak jak wodę termalną. Wersja z wacikiem niestety nie zdaje egzaminu, aby odpowiednio zwilżyć wacik należy się nieźle namachać i zużyć, moim zdaniem zbyt wiele produktu.


Substancje czynne zawarte w toniku to:
- ekstrakt z liści Manuka  o działaniu antybakteryjny,
- ściągająco łagodzący glukonian - cynku,
- złuszczający kwas migdałowy, 
- nawilżający kwas laktobionowy, 
- łagodząca prowitamina B5.

Oczywiście na ocenę działania toniku kompleksowo jest jeszcze za wcześnie. Po kilku dniach stosowania mogę powiedzieć jedynie, że produkt świetnie odświeża moją skórę, oczyszcza i delikatnie wygładza. Producent oprócz tych efektów obiecuje nam również działanie ściągające na rozszerzone pory - tutaj efektów spektakularnych jeszcze nie zauważyłam ale dam mu jeszcze trochę czasu na rozwinięcie skrzydeł. 

Cena toniku to 8.60 zł za 200 ml

Druga pozycja to żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień/na noc:


Oczyszczający, spłukiwalny produkt typu 2 w 1. Łagodnie redukuje niedoskonałości skóry oraz przywraca jej naturalną równowagę i świeżość.

Substancje czynne w tym żelu to:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym, 
- ściągająco - normalizujący zinc coceth sulfate.



Dzięki zawartości drobin peelingujących żel delikatnie złuszcza martwy naskórek, co jest wyczuwalne praktycznie zaraz po zastosowaniu, usuwa nadmiar sebum, oczyszcza skórę ale bez efektu niekomfortowego ściągnięcia skóry.

Buteleczka z pompką jest idealnym rozwiązaniem, nie trzeba męczyć się z odkręcaniem czy otwieraniem opakowania, dodatkowo także istnieje możliwość zablokowania pompki np. na czas podróży.


Cena żelu to 10 zł za 200 ml

To co mogę powiedzieć na dzień dzisiejszy to stwierdzenie, że produkty (przynajmniej te kupione przeze mnie) trafiają w moje potrzeby, zarówno pod względem działania jak i zapachu. 

Zależało mi na oczyszczeniu skóry po całym dniu z kremami, filtrami i podkładem a ten duet sprawdza się do tego bardzo dobrze. Na pewno po ich zastosowaniu skóra nie jest przesuszona lub podrażniona, powiedziałabym raczej, że ukojona i wyciszona. Czekam jeszcze i uważnie obserwuję pory skóry aby dać Wam znać o ich ewentualnym zmniejszeniu po użyci toniku.

Ciekawa jestem czy Wy skusiliście się na jakiś produkt z tej serii.

Pozdrawiam




Czytaj dalej »

czwartek, 19 czerwca 2014

Pielęgnacja rzęs w dwóch krokach

Witajcie, 

dzisiaj przychodzę do Was z duetem, który od jakiegoś czasu stosuję regularnie na swoich rzęsach. Opisywane przeze mnie produkty, kilka tygodni temu były dostępne w Biedronce i niestety nie wiem czy można kupić je obecnie w innym sklepie lub drogerii.





Produkty przeze mnie przytoczone to Aktywne serum do rzęs oraz Regenerujący krem do rzęs firmy L'biotica. 

Zacznę od tego, że produkty pierwotnie dedykowane są do stosowania na dzień (serum) oraz na noc (krem), osobiście obydwa używałam jedynie wieczorem na przemian - jeden wieczór krem, drugi serum.

Aktywne serum do rzęs - ma postać mlecznego płynu, w opakowaniu typowym dla tuszy do rzęs. Serum może być stosowane pojedynczo lub jako baza pod tusz do rzęs (przyznam się szczerze, że tej opcji nigdy nie stosowałam).

Główną mocą sprawczą w serum jest innowacyjny kompleks Active Lash, który ma stymulować wzrost rzęs, zapobiegać ich wypadaniu, regenerować je a także przywracać zdrowy wygląd. Pomocniczymi komponentami natomiast są keratyna, l-arginina oraz prowitamina B5.




Regenerujący krem do rzęs - to moim zdaniem taka wazelinka w tubce (pod względem koloru i konsystencji). Tutaj już mamy całkiem inne opakowanie jak i aplikację - wg mnie bardziej uciążliwą, ponieważ produkt musimy na nasze rzęsy i brwi nałożyć palcami.

Wg producenta to jedyny na rynku polskim oparty na naturalnych składnikach generyczny krem powodujący wzrost rzęs i poprawę kondycji brwi. Zawiera w swoim składzie między innymi wyciąg z palmy sabalowej - hamujący wypadanie rzęs i brwi, olejek makadamia - pobudzający wzrost mocnych rzęs, olejek jojoba - nadający rzęsom i brwiom zdrowy wygląd.

Moim zdaniem najważniejsza wada tego kremu to jego nie wchłanianie się całkowite po aplikacji, często rano po przebudzeniu moje oczy były sklejone i lepkie co nie stanowiło o najwyższym poziomie komfortu.





Kończąc kwestie techniczne chciałabym przejść do działania. Na początku chciałabym zaznaczyć, że nie zależało mi na wydłużeniu rzęs (wg mnie obydwa produkty nie mają aż tak dużej mocy) a na ich wzmocnieniu i może poprawie gęstości. Dwa ostatnie punkty zostały spełnione w 100%, rzęsy podczas demakijażu a także w ciągu dnia nie wypadają już tak bardzo, zostaje ich raptem kilka sztuk na waciku. Wyglądają także zdecydowanie lepiej, są jakby bardziej mięsiste, błyszczące a i aplikacja tuszu nadaje dużo lepszy efekt.

Na pewno także ciekawi Was ich przyrost bo to także obiecuje producent - moim zdaniem rzęsy wydłużyły się ale jest to delikatny i subtelny efekt, zauważalny gołym okiem ale nie ma mowy o wyglądzie sztucznych i teatralnie wydłużonych rzęs. 

Biorąc pod uwagę cenę produktów (ok. 10 zł za szt.) zakup uważam za udany i na pewno będę je stosować systematycznie bo to także ma znaczenie. Niestety używanie ich od czasu do czasu nie zdaje egzaminu i trzeba poświęcić na to minimum 30 dni codziennego kremowania :D

Pozdrawiam serdecznie







Czytaj dalej »

niedziela, 8 czerwca 2014

Afrodita Acai Berries with witamin C

Witajcie, 

dzisiaj, w pełnym słońcu i przy wysokiej temperaturze przychodzę do Was z produktem, który wg mnie na taką pogodę pasuje idealnie


Afrodita Acai Berries with witamin C



Produkt firmy, która działa w Słowenii a inspiracje czerpie od greckiej bogini to delikatny, lekki balsam mocno nawilżający w połączeniu z działaniem przeciwutleniaczy. Zawiera ekstrakt z jagód acai, który bogato nawilża skórę i posiada działania antyoksydacyjne. Dodatek w postaci witaminy C poprawia jędrność oraz napięcie skóry.


Na uwagę dodatkowo zasługuje konsystencja mleczka, które jest lekkie o pięknym, delikatnie cytrynowym zapachu, które wchłania się w ekspresowym tempie, pozostawiając skórę nawilżoną ale nie klejącą. 

Mleczko zamknięte jest w plastikowej butelce o pojemności 250 ml, jego aplikacja odbywa się bez najmniejszego problemu. Mimo lekkiej konsystencji mleczko idealnie się rozprowadza i nie przelewa nam się przez palce. 




Przyznam się szczerze, że do tej pory nie miałam styczności z produktami firmy, która na samym początku postawiła na rozwój i produkcję wyrobów kosmetycznych, tak aby ich formuły opierały się na przewadze składników aktywnych pochodzenia roślinnego. Asortyment firmy to produkty niezawierające olejków parafinowych, wazeliny i silikonów, nie są chronione sztucznymi konserwantami oraz opierające się na emulgatorach roślinnych *


Ja na pewno mam ochotę na więcej i z chęcią sprawdzę inne pozycje firmy Afrodita Cosmetics.

Pozdrawiam



* http://www.kosmetyk.net/4/o-firmie

Czytaj dalej »

środa, 28 maja 2014

Bielenda Peptydowe ujędrniające serum na okolice oczu

Witajcie, 

w poście przedstawiającym zdobycze zakupowe z poznańskich targów klik bardzo duże zainteresowanie skupiło na sobie Peptydowe ujędrniające serum na okolice oczu z firmy Bielenda seria Professsional. Serum od momentu zakupu używane jest przeze mnie regularnie i dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na jego temat.



Na wstępie chciałabym przedstawić krótki opis produktu zaczerpnięty ze strony Bielendy zawierający opis jego przeznaczenia oraz istotę działania.

Przeznaczenie:
każdy rodzaj skóry wokół oczu (szczególnie sucha i wrażliwa), cienie i obrzęki pod oczami, zmarszczki mimiczne, utrata jędrności.

Składniki aktywne: PhytoCellTec™ Alp Rose, Peptydy biomimetyczne, Kwas hialuronowy, Kwas laktobionowy, Argireline™.

Działanie: 
  • zawiera substancje wspomagającą redukcję skurczów mięśni mimicznych, 
  • stymuluje nową produkcję kolagenu i elastyny
  • regeneruje, wygładza, ujędrnia,
  • chroni i zwiększa witalność komórek macierzystych skóry,
  • redukuje głębokość zmarszczek
Kupując serum należy pamiętać, że pierwotnie przeznaczone jest do stosowania w duecie z mezoterapią bezigłową lub sonoforezą. Jednakże po konsultacji z Panią obsługującą nas na stanowisku Bielendy, dowiedziałyśmy się, że serum może być także stosowane bezpośrednio na okolicę oczu bez użycia specjalistycznego sprzętu a jedynie naszych paluszków.


Serum z buteleczki o pojemności 30 ml, wydobywamy przy użyciu pipetki co mnie osobiście odpowiada. Pipeta działa bez zarzutów i dozuje odpowiednią ilość produktu. Na uwagę zasługuje także wydajność serum. Początkowo nabierałam zbyt dużo co kończyło się wcieraniem serum w całą twarz, koniec końców wielkość żelu porównywalna do ziarenka grochu w zupełności wystarcza na obsmarowanie całej okolicy oczu.


A jakie są moje osobiste odczucia w trakcie stosowania serum? Po pierwsze jestem zachwycona nawilżeniem jakie mi oferuje, uczuciem delikatności i miękkości skóry zaraz po zastosowaniu. Serum z reguły używam w trakcie wieczornej pielęgnacji ale kilka razy, tak na próbę stosowałam go także rano. Moje spostrzeżenia są takie, że jeśli chcemy nałożyć makijaż konieczne jest odczekanie aż produkt bardzo dobrze się wchłonie. Jeśli zastosujemy się do tej zasady aplikacja korektora, podkładu, bazy pod cienie czy samych cieni na pewno nie będzie nastręczało nam trudności. 

Kolejną zmianą jaką zauważyłam po zastosowaniu serum jest delikatne rozjaśnienie skóry pod oczami (nie ukrywam, że z tego cieszę się najbardziej) i jest to pierwszy produkt tego typu, który gwarantuje mi taką korzyść użytkowania. Nawiązując do zmarszczek mimicznych, tutaj także widzę poprawę - oczywiście efekt nie jest spektakularny bo i zmarszczek nie mam zbyt wiele ale te już widoczne wyraźnie się spłyciły i złagodniały. 

Na dobre opuściło mnie uczucie wiecznego braku nawilżenia delikatnej skóry wokół oczu, podrażnienia czy ściągnięcia. Wg mnie serum, które w regularnej sprzedaży kosztuje ok. 30 zł to bardzo dobry produkt, dla osób z pierwszymi oznakami starzenia, zmarszczkami mimicznymi i utratą jędrności skóry. Ja na pewno będę sumiennie wykańczać opakowanie i pewnie niedługo zaopatrzę się w kolejne :)


Pozdrawiam serdecznie





Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 maja 2014

Instagram #2

Witam serdecznie, 

na początek tygodnia przychodzę do Was z kolejną dawką migawek z ostatniego miesiąca, tak dla rozluźnienia i relaksu do kolejne kawki - było ciepło, słonecznie i rozbieganie.  

Gdybyście chcieli na bieżąco oglądać to co mnie otacza i towarzyszy w zwykły dzień zapraszam Was na mój Instagram klik


Jest cieplej, jest i biel na paznokciach


Nie biegam sama, zawsze znajdzie się kompan z moim tempem ;)


Ktoś spaceruje, ktoś siedzi ja biegam (lub trzaskam zdjęcia na IG)


Czekamy na Jagódkę


Cudowna wygrana u Kasi


Lakierowe nowości w użyciu


Lakierowe nowości świeżo rozpakowane


KSW ze znajomymi to zawsze dobry pomysł 


Siostra pilnie studiuje, dobrze, że mam to już za sobą :D



Jeśli nie biegam to mata idzie w ruch ;)


W Biedronce u rodziców zawsze znajdę jest resztki promocji 


Nowy Wibo - idealny na dzień


Szaleństwo koloru czy Va Va Voum z Astor


Tu pamiętam, że biegałam krótko ale szybko (oczywiście jak dla mnie ;))


Na zdjęciu nie widać ale podbiuście mi się nieźle spociło przy bieganiu 


Uwielbiam biegać w rodzinnej miejscowości :)

Instagram to nałóg ;)

Pozdrawiam




























Czytaj dalej »